Podzemie pod vežami - živá expozícia pre verejnosť

Jaskyňa pre turistov


Medvedia štôlňa - staré banské dielo 
spristupnené pre verejnosť


miesto kde sa oplatí zastaviť.
Sprístupnená jaskyňa Zlá diera na území Prešovského okresu, pri obci Lipovce
Hudba podľa môjho gusta!
www.raftingadventure.sk

www.dobrodruh.sk

Już od 1989 r. firma Air-Sport  
dzięki swoim skrzydłom ułatwia adeptom latania poznanie piękna trzeciego wymiaru – powietrza
www.extreme-sports.lt
www.klubpratel.wz.cz
www.4d.sk
Jaskyniarsky klub Strážovské vrchy


Odporúcané stránky:
www.esperanto.sk
www.welzl.cz www.galeriaslovakia.sk
www.volny.cz/mongolia
www.vlasta.org
www.vanek.4d.sk



Inzercia

Mongolia kilkadziesiÂąt lat temu
prof. Ryszard Gradzinski 
[15.08.2006, 10054]

Moj¹ znajomoœæ Mongolii zawdziêczam udziałowi w trzech polsko-mongolskich ekspedycjach paleontologicznych w latach 1964, 1965 i 1970.




Za każdym razem pobyt w Mongolii trwał blisko 4 miesi¹ce w okresie letnim, a obszary badañ znajdowały siê niemal wył¹cznie w południowej czêœci tego kraju, na terenach Gobi. Zamieszczone w tej notatce niektóre moje wrażenia pozwol¹, byæ może, odwiedzaj¹cemu obecnie znane mi czêœci Mongoli, na dokonanie porównañ i stwierdzenie, jakie zmiany zaszły tam w ci¹gu minionych czterdziestu lat.
Kolejne ekspedycje organizowane były głównie przez stronê polsk¹ i finansowane przez Polsk¹ Akademiê Nauk. Cały ekwipunek, ł¹cznie z samochodami i benzyn¹, żywnoœci¹ i rozmaitymi materiałami (nawet deskami) transportowany był kolej¹ z Polski. Dziêki temu ekspedycje w dużym stopniu samowystarczalne, choæ oczywiœcie korzystały z rozmaitej pomocy ze strony mongolskiej. Polscy uczestnicy (za każdym razem 11 - 15 osób) przylatywali samolotami do Ułan Bator.
Wielkim dla nas zaskoczeniem było, że paszporty kontrolowane były nadzwyczaj rzadko, w zasadzie tylko na lotnisku i przy meldowaniu siê w hotelu w Ułan Bator. Poza stolic¹ z reguły nikt o nie nie pytał.
W 1964 r., podczas mojego pierwszego pobytu, ludnoœæ Mongolii nieznacznie przekraczała milion osób, z czego blisko 1/10 stanowiła ludnoœæ Ułan Bator. Charakterystycznym elementem miasta były wielkie dzielnice złożone wył¹cznie z jurt. Ponadto jurty rozrzucone były wœród murowanych domów. Nawet po jednej stronie reprezentacyjnego placu centralnego stało wówczas kilka jurt. Mieszkalne dzielnice, złożone z nowych, murowanych, 2 lub 3 piêtrowych domów, były nieliczne i niezbyt rozległe. Wzdłuż głównych i niektórych bocznych ulic usytuowane były różnej wielkoœci gmachy urzêdów, uniwersytetu, teatru, szkół i innych instytucji. W pobliżu placu centralnego znajdował siê wielki, nowoczesny budynek eleganckiego hotelu "Ułan Bator". W tym czasie był to jedyny czynny hotel w stolicy, bowiem budynek drugiego, znacznie starszego, był właœnie remontowany.
Jeszcze w połowie lat 60. ogromna wiêkszoœæ mieszkañców Ułan Bator używała stale różnokolorowych delji, tradycyjnego stroju mongolskiego. Tak ubrane były ekspedientki w sklepach oraz pracownice wielu urzêdów, np. banków, poczty itp. W mieœcie istniała komunikacja autobusowa, ale ogólnie ruch samochodowy na ulicach był minimalny.
W ci¹gu kilku lat, do 1970 r. charakter miasta zmienił siê znacznie. Przede wszystkim powstały nowe, doœæ rozległe dzielnice złożone z murowanych, mieszkalnych bloków, choæ dawne dzielnice jurt nadal istniały; przybyły nowe gmachy użytecznoœci publicznej, restauracje, sklepy i dwa duże hotele. Niew¹tpliwie zwiêkszyła siê iloœæ mieszkañców, ale znacznie zmalała iloœæ ludzi przyodzianych w delje, na ulicach wyraŸnie przybyło samochodów. W dalszym ci¹gu jednak z Ułan Bator prowadziły poza miasto tylko dwie asfaltowane drogi: jedna do lotniska, druga do pobliskiej (ok. 40 km) kopalni wêgla Nałajcha.
Przed 40 laty, drogowa sieæ komunikacyjna w Mongolii składała siê niemal wył¹cznie z nieutwardzonych traktów. Czêsto trakt składał siê z szeregu rozdzielaj¹cych siê i ponownie ł¹cz¹cych siê kolein. Korzystanie z takich traktów zawsze wymagało dobrej orientacji w terenie, m.in. ze wzglêdu na całkowity brak drogowskazów. Szybkoœæ podróży samochodem ciêżarowym nie była zbyt wielka; zwykle wynosiła około 300 km na dzieñ.
Jak już wspomniałem, wiêkszoœæ badañ naszych ekspedycji prowadzona była na południu, w pobliżu granicy z Chinami, na terenach Gobi Zaałtajskiej, głównie w rozległej (długiej na ok. 300 km), œródgórskiej Kotlinie Nemegt, oddalonej od stolicy o ok. 1000 km. Dojazd z Ułan Bator do obozów usytuowanych w miejscach badañ zajmował zwykle 5 dni. W samej kotlinie, a także w czasie dalekich rekonesansów poza ni¹, czêsto jeŸdziło samochodem siê na przełaj, nieraz na wielokilometrowych odcinkach.
Droga z Ułan Bator do Kotliny Nemegt biegła pocz¹tkowo przez strefê stepu, coraz bardziej suchego w miarê posuwania siê na południe, i po 600 km doprowadzała do Dałan-dzadgad, stolicy południowo-gobijskiego ajmaku (tj. odpowiednika naszego województwa). Wzdłuż tego głównego traktu ci¹gnêła siê linia telefoniczna. Jurty, z reguły rozmieszczone pojedynczo, spotykało siê nadzwyczaj rzadko; jedynym wyj¹tkiem było miejskie osiedle Mandał Gobi, ze skupiskami jurt i nielicznymi murowanymi domami; była to stolica innego ajmaku. Wypada zaznaczyæ, że na tym długim odcinku nie napotkaliœmy ani jednego drzewa!
Najwiêkszym miastem na obszarze mongolskiej czêœci Gobi było Dałan-dzadgad. Miasto usytuowane było na rozległej, płaskiej równinie, bardzo nieznacznie nachylonej ku północy. Œrodek zajmował bardzo obszerny plac, na którym - z wielkim zapewne nakładem pracy, usiłowano założyæ i utrzymaæ park maj¹cy postaæ kêp rachitycznych drzew i krzewów. Po obu stronach placu rozrzuconych było kilka murowanych budynków, niemal wył¹cznie parterowych. Zdecydowanie odróżniał siê od nich spory gmach teatru, w stylu klasycystycznym, przypominaj¹cy greck¹ œwi¹tyniê. Przy placu znajdował siê też jednopiêtrowy budynek hotelu, mieszcz¹cy też reastauracjê (po mongolsku głanc). W innych budynkach mieœciły siê dwa sklepy, poczta, piekarnia i urzêdy. Niezbyt liczne budynki murowane usytuowane były w pobliżu placu, mieszcz¹c szkoły, internat, warsztaty, magazyny, wytwórniê betonowych elementów budowlanych itd. Wymieniæ też trzeba doœæ duży, murowany pawilon szpitala; ten szpital, zdaniem naszego lekarza, był dobrze wyposażony. Nieco dalej znajdowała siê głêbinowa studnia, a przy niej łaŸnia i zakład fryzjerski.
Ludnoœæ mieszkała w jurtach, które skupione były w kilku niewielkich dzielnicach. Do jurt doprowadzone były na słupach przewody elektryczne. Za opał, podobnie jak na przyległych obszarach stepowych, służył suszony nawóz (argał).
Tuż koło miasta znajdowało siê lotnisko, na którym l¹dowały niewielkie samoloty wewnêtrznej komunikacji. Pozbawione ono było betonowego pasa startowego. Teren lotniska nie był ogrodzony, a przez jego œrodek biegł trakt prowadz¹cy ku południowemu zachodowi, m.in. do Kotliny Nemegt i położonego w niej administracyjnego centrum somonu (odpowiednika naszego powiatu) Gurwan Tes. Przesyłki pocztowe z Ułan Bator do Dałan-dzadgad głównie samolotami; niewielkie samoloty służyły też komunikacji pasażerskiej. Nigdy jednak nie zdarzyło siê nam widzieæ samolotu na lotnisku w Dałan.
Podczas pobytu w Mongolii miałem okazjê pozbaæ jeszcze stolice trzech innych ajmaków na południu kraju. Miały one bardziej miejski charakter niż Dałan-dzadgad, przede wszystkim dziêki wiêkszej iloœci murowanych budynków i wiêkszej iloœci mieszkañców, ogólnie jednak miały cechy podobne.
W czasie pierwszych dwóch ekspedycji (1964 i 1965) znaczn¹ czêœæ Kotliny Nemegt należała do somonu, którego centrum administracyjnym było osiedle Gurwan Tes, położone ok. 300 km mniej wiêcej na zachód od Dałan-dzadgad. Składało siê ono z kilku parterowych domów zbudowanych z niewypalanej cegły, ale tynkowanych i pokrytych blach¹. Mieœciły siê w nich: sklep, poczta, administracja somonu oraz warzelnia soli (ale nieużywana); sól wydobywan¹ z pobliskiego, słonego jeziora warzono nadal tradycyjnie w niewielkich, drewnianych szopach.
W jednym z domów znajdowała siê restauracja (głanc), złożona z kuchni i sali jadalnej. Umeblowanie jadalni tworzyło kilka obitych blach¹ stołów otoczonych ławami, na œcianach wisiały duże, olejne obrazy. Przedstawiały one głównie krajobrazy i były dziełem wêdrownych malarzy. W głancu można było zawsze, chyba przez cał¹ dobê, otrzymaæ zupê (typu rosołu z makaronem) i herbatê (zielon¹ lub z dodatkiem mleka), a na zamówienie (poł¹czone z bardzo długim oczekiwaniem) zazwyczaj chusziur tj. rodzaj naleœników z siekanym miêsem i dodatkiem dzikiego czosnku.
Gurwan Tes składało siê niemal wył¹cznie z jurt. Tamtejszy hotel również mieœcił siê w dużej jurcie. Stało w niej kilka metalowych łóżek produkcji chiñskiej, na których zamiast materacy leżały płaty grubego wojłoku. Niewielkie poduszki napełnione były piaskiem. Rolê umywalni spełniał kilkulitrowy zbiornik wody z małym kurkiem i umieszczona poniżej miedniczka.
Istniała jednak możliwoœæ korzystania z pobliskiej łaŸni, przyległej do studni głêbinowej, która zasilała w wodê całe osiedle. Choæ łaŸnia była nadzwyczaj prymitywna, k¹piel pod strug¹ wody była tutaj prawdziw¹ rozkosz¹.
W Gurwan Tes była też stacja benzynowa. Składała siê ona z umieszczonego na małej górce metalowego zbiornika poł¹czonego z rêczn¹ pomp¹. Samochody, z reguły tylko ciêżarowe, pojawiały siê jednak w Gurwan Tes doœæ rzadko. Benzyna była reglamentowana i była wydawana tylko na specjalne bony.
Podczas ekspedycji w 1970 r. centrum administracyjne somonu znajdowało siê już w innym miejscu, odległym od "staregu" Gurwan Tes o ok. 40 km w kierunku południowo zachodnim; nadal jednak nosiło nazwê Gurwan Tes. Takie przenosiny, z zachowaniem nazwy, w Mongolii nie były rzadkoœci¹. Podczas wielkiego rekonesansu w 1964 r. przejeżdżaliœmy przez Bajn Chongor, stolicê ajmaku, która w taki sposób, wraz z nazw¹, została przeniesiona na doœæ znaczn¹ odległoœæ. Podczas długich przejazdów i pobytu w terenie byliœmy zaskoczeni i wrêcz urzeczeni wieloma pozytywnymi cechami mieszkañców Mongolii, przede wszystkim ich życzliwoœci¹, goœcinnoœci¹ i niezwykł¹ uczciwoœci¹. Oto kilka przykładów tych cech. Odwiedzaj¹c napotkan¹ po drodze jurtê, z reguły było siê czêstowanym suszonym serem i herbat¹, a czêsto kumysem (na Gopi wielbł¹dzim, na stepie kobylim). W Kotlinie Nemegt można było zostawiæ przy trakcie skrzyniê żywnoœci¹ i byæ pewnym, że nikt jej nie ruszy przez wiele dni. W naszym etapowym magazynie w Gurwan Tes kilkadziesi¹t beczek z benzyn¹ leżało na wolnym powietrzu, bez jakiegokolwiek zabezpieczenia. Pomimo, że benzyna była tam artykułem trudno osi¹galnym i bardzo poszukiwanym, nigdy siê jednak nie zdarzyło, by coœ ubyło z zawartoœci beczek. Ogólnie, przebywaj¹c na rozległych terenach Mongolii miało siê zawsze poczucie, że ze strony mieszkañców nic nie zagraża i że zawsze oczekiwaæ można z ich strony różnorakiej pomocy.